Doradca Małych i Średnich Przedsiębiostw

Doradca Małych i Średnich Przedsiębiostw

napisał dylan1991 » 2018-03-26, 19:41

Jak wygląda praca na tym stanowisku? Jakie są zarobki stałe + prowizja netto? Proszę o opinie ludzie którzy pracowali. Jak wygląda rozmowa rekrutacyjna i szkolenia jak się zacznie pracę?
Jeśli chodzi o zarobki to pytam jak to jest poza Warszawą najlepiej, ściana wschodnia.
dylan1991
 
Posty: 1
Dołączył: 2018-03-26, 19:36
Pomógł: 0 razy

Odp

Avatar użytkownika
Google - reklama
 
Posty: 1289
Dołączył: 2010-03-02, 20:23
Pomógł: 456 razy

napisał zzatorski » 2018-03-28, 22:18

Właśnie zakończyłem prace w IB więc może będę umiał pomóc.
Dużo zależy czy od tego czy to faktycznie Idea czy Taxcare.
W sieci istnieje zespół sprzedażowy, który w teorii jest Taxcarem, a w praktyce to Idea tylko bez obsługi kasowej i nastawiona tylko na sprzedaż kredytów. Abonamenty księgowe są traktowane po macoszemu.
Ja pracowałem właśnie w Taxie, chociaż w praktyce to po prostu bank gdzie nie przychodzą klienci. Nazywa się to dokładnie TCP, lub "Taxcare oddział partnerski Idea Bank"
Rozmowa jak każda inna, najpierw dyrektor oddziału spyta Cię o doświadczenie, potem opowie o firmie.
Drugi etap to w zasadzie to samo tylko z dyrektorem regionu. Potem szkolenie w Warszawie, 2 tygodnie, ale jak dobrze zagadasz to Ci to odpuszczą i szkolenie będzie praktyczne w oddziale.
Generalnie trochę call center. Dzwonisz po ludziach tak długo aż będzie zainteresowany i dopiero wtedy podejmujesz jakiekolwiek inne czynności. Bazę albo robisz samemu albo dostajesz od dyrektorki. Nie są to jednak bazy osób zainteresowanych, tylko takie które ktoś już kiedyś obdzwonił. Da się coś na tym sprzedać, ale szału nie ma.
Praca na pewno dla osób silnych psychicznie. Bardzo duża ilość odmów powoduje zniechęcenie, a 1200 podstawy w moim przypadku starczało tylko na zus. Jeśli nie miałeś firmy wcześniej przez 2 lata to zus będzie niższy, ale na przeżycie to i tak nie wystarczy. Więc generalnie trzeba sprzedawać, a żeby sprzedawać trzeba wisieć na telefonie długie godziny.
Plusy:
+ w moim oddziale panowała REWELACYJNA atmosfera. Świetni ludzie, bardziej koledzy niż współpracownicy,
+ prowizje są bardzo wysokie. 1 większy, albo 2 mniejsze kredyty i nie martwisz się o przeżycie. Raz na jakiś czas trafia się "złoty strzał" czyli kredyt tak duży, że prowizja za ten jeden kredyt jest pięciocyfrowa.
Prowizja oczywiście zależy od stanowiska, ale nawet na początku sprzedając kredyt od 200000 zł w będziesz zadowolony z wypłaty. Są w tej firmie osoby które zarabiają pięciocyfrowe kwoty co miesiąc. Widać to bo co tydzień przychodzi ranking sprzedaży. Zdarzają się miesiące że zarobki najlepszych sięgają 50 000 zł i wyżej,
+ jako tako elastyczny czas pracy. Może to kwestia mojego oddziału, nie wiem jak jest gdzie indziej, jednak nikt nie robi problemu z parominutowego spóźnienia, wyjścia godzinę wcześniej jeśli zrobiłeś swoje, czy dłuższej przerwy bo coś Ci wypadło,
+ służbowy laptop i telefon. Wbrew pozorom nie w każdej korpo to tak oczywiste,
+ nie mogłem narzekać na brak wsparcia z góry, nie jest się pozostawionym samemu sobie,
Minusy:
- 1200 podstawy to żart moim zdaniem. Wolałbym obniżenie prowizji, kosztem zwiększenia podstawy, bo stres robi swoje. Musisz sam opłacić zus i us, w moim przypadku podstawa nawet na to nie starczała. Śmiech na sali, skoro już musisz mieć działalność to oszczędzają na tyle dużo że uważam taką podstawę za kpinę.
- lubią wyskoczyć z czymś z kapelusza. Przchodzisz w poniedziałek do pracy a tam mail, że jutro masz 3 godzinnego skype'a szkoleniowego z którego niewiele się nauczysz. Jeśli na ten czas miałeś zaplanowane telefony do klientów, to musisz liczyć, że odbiorą później lub wcześniej,
- open space, chociaż ja to lubiłem, kwestia ludzi,
- same produkty. I tu się rozpiszę trochę bardziej bo to powód mojego odejścia:

Idea bawi się tylko w obsługę firm a tak na dobrą sprawę został jeden produkt kredytowy. Jest to standardowy kredyt obrotowy, na dowolny cel. W lutym wycofano kredyt inwestycyjny, który mimo, że miał więcej wymogów to był po prostu tańszy. No właśnie. Idea nie jest tanim bankiem. Dla klientów z czystym bikiem i dobrą zdolnością jeszcze ujdzie, jednak im gorszy klient tym robi się trudniej. Jednak nie sama cena jest problemem w sprzedaży, a konstrukcja umów. Kredyt fair nie ma marży, koszta są stałe i od razu podane w PLN. To bardzo uczciwe wobec klientów ale utrudnia sprzedaż bo:
1. wielkim drukiem na umowie napisany jest całkowity koszt kredytu, co daje klientowi kopniaka w oczy,
2. koszt dzieli się na prowizje oraz ubezpieczenie. Przy czym w ubezpieczeniu jest schowany koszt kredytu i jedyną opcją zrezygnowania z niego jest zmiana wariantu na standardowy co zabiera kilka dni, a także powoduje, że wniosek jest analizowany ręcznie co często skutkuje całkowitą odmową.
Szybki przykład: 300 000 zł na 72 msc. Całkowity koszt 486000 z czego 129000zł to ubezpieczenie. Do tego 30 000 zł nie liczysz bo to kaucja. Musisz wytłumaczyć klientowi, że przeliczając to na RRSO wyjdzie niecałe 9% co nie jest jakąś tragedią, wyjaśnić o co chodzi z kaucją, generalnie trzeba się przy tym napocić a wielu klientów po prostu nie da się przekonać. Generalnie sama sprzedaż jest wymagająca, bo już na początku dostajesz atak, że miało być tanio a tu takie kwoty. Często klienci po prostu uciekają do innych banków.

- duże wymagania co do klientów (wiek, dokumenty, wyniki). Zdarza się, że w Idei klient dostaje odmowę, 3 miesiące później dzwonisz do niego spytać czy chce spróbować raz jeszcze i słyszysz, że gdzie indziej dostał bez problemu. Ponoć trochę z tym zluzowali, ale ciężko mi to określić.
- pieniądze z prowizji wypłacane po 3 msc. Na szczęście można brać zaliczki do 90%,

Moim zdaniem dobra praca dla osób bez dużych zobowiązań. Trzeba czasu, żeby wszystko ogarnąć, wdrożyć się, a podstawa nie starczy na życie. Trzeba dobrze czuć się na słuchawce, bo klientów trzeba łapać naprawdę dużo. Odporność psychiczna to podstawa. Część nie dośle dokumentów, część dostanie odmowę, część nie weźmie bo za drogo. Do samej sprzedaży trzeba się naprawdę mocno przygotować i mieć odpowiedź na każdą obiekcje, a często trafi się klient który nie zamierza słuchać. Potrzeba też trochę szczęścia jak wszędzie.
Osobom które nie muszą zarobić na tu i teraz mogę polecić. Trzeba będzie naprawdę zapieprzać, ale jeśli możecie zaryzykować 1,2,3 miesiące bez zarobku to jest szansa, że zaskoczycie, może dopisze szczęście i na pewno nie będziecie żałować. Jeśli ktoś ma rodzinę na utrzymaniu to żeby dobrze zarobić od razu, musiałby albo mieć wielkie szczęście, albo pracować od rana do nocy. Tutaj każdy dzień to nowa szansa, ale często też nowe rozczarowania. Dla firmy nie znaczysz za wiele, dlatego podstawa jest żałośnie niska. Jak zaskoczysz to będzie dobrze, jak nie to przynajmniej nie stracą na Tobie za dużo.

Wiem, że komentarz za długi i w sumie dotyczy tylko pracy w oddziałach stricte sprzedażowych, nie wiem jak jest w normalnych oddziałach, gdzie przychodzą klienci.
Sam jednak za wiele się nie dowiedziałem przed pracą tam, dlatego mam nadzieję, że każdy kto będzie się zastanawiał, trafi na ten komentarz i coś z niego wyniesie.

Za tą odpowiedź zzatorski otrzymał podziękowania od:
frupi
zzatorski
 
Posty: 1
Dołączył: 2018-03-28, 20:22
Pomógł: 1 razy

napisał frupi » 2018-09-21, 11:49

zzatorski napisał(a):Właśnie zakończyłem prace w IB więc może będę umiał pomóc.
Dużo zależy czy od tego czy to faktycznie Idea czy Taxcare.
W sieci istnieje zespół sprzedażowy, który w teorii jest Taxcarem, a w praktyce to Idea tylko bez obsługi kasowej i nastawiona tylko na sprzedaż kredytów. Abonamenty księgowe są traktowane po macoszemu.
Ja pracowałem właśnie w Taxie, chociaż w praktyce to po prostu bank gdzie nie przychodzą klienci. Nazywa się to dokładnie TCP, lub "Taxcare oddział partnerski Idea Bank"
Rozmowa jak każda inna, najpierw dyrektor oddziału spyta Cię o doświadczenie, potem opowie o firmie.
Drugi etap to w zasadzie to samo tylko z dyrektorem regionu. Potem szkolenie w Warszawie, 2 tygodnie, ale jak dobrze zagadasz to Ci to odpuszczą i szkolenie będzie praktyczne w oddziale.
Generalnie trochę call center. Dzwonisz po ludziach tak długo aż będzie zainteresowany i dopiero wtedy podejmujesz jakiekolwiek inne czynności. Bazę albo robisz samemu albo dostajesz od dyrektorki. Nie są to jednak bazy osób zainteresowanych, tylko takie które ktoś już kiedyś obdzwonił. Da się coś na tym sprzedać, ale szału nie ma.
Praca na pewno dla osób silnych psychicznie. Bardzo duża ilość odmów powoduje zniechęcenie, a 1200 podstawy w moim przypadku starczało tylko na zus. Jeśli nie miałeś firmy wcześniej przez 2 lata to zus będzie niższy, ale na przeżycie to i tak nie wystarczy. Więc generalnie trzeba sprzedawać, a żeby sprzedawać trzeba wisieć na telefonie długie godziny.
Plusy:
+ w moim oddziale panowała REWELACYJNA atmosfera. Świetni ludzie, bardziej koledzy niż współpracownicy,
+ prowizje są bardzo wysokie. 1 większy, albo 2 mniejsze kredyty i nie martwisz się o przeżycie. Raz na jakiś czas trafia się "złoty strzał" czyli kredyt tak duży, że prowizja za ten jeden kredyt jest pięciocyfrowa.
Prowizja oczywiście zależy od stanowiska, ale nawet na początku sprzedając kredyt od 200000 zł w będziesz zadowolony z wypłaty. Są w tej firmie osoby które zarabiają pięciocyfrowe kwoty co miesiąc. Widać to bo co tydzień przychodzi ranking sprzedaży. Zdarzają się miesiące że zarobki najlepszych sięgają 50 000 zł i wyżej,
+ jako tako elastyczny czas pracy. Może to kwestia mojego oddziału, nie wiem jak jest gdzie indziej, jednak nikt nie robi problemu z parominutowego spóźnienia, wyjścia godzinę wcześniej jeśli zrobiłeś swoje, czy dłuższej przerwy bo coś Ci wypadło,
+ służbowy laptop i telefon. Wbrew pozorom nie w każdej korpo to tak oczywiste,
+ nie mogłem narzekać na brak wsparcia z góry, nie jest się pozostawionym samemu sobie,
Minusy:
- 1200 podstawy to żart moim zdaniem. Wolałbym obniżenie prowizji, kosztem zwiększenia podstawy, bo stres robi swoje. Musisz sam opłacić zus i us, w moim przypadku podstawa nawet na to nie starczała. Śmiech na sali, skoro już musisz mieć działalność to oszczędzają na tyle dużo że uważam taką podstawę za kpinę.
- lubią wyskoczyć z czymś z kapelusza. Przchodzisz w poniedziałek do pracy a tam mail, że jutro masz 3 godzinnego skype'a szkoleniowego z którego niewiele się nauczysz. Jeśli na ten czas miałeś zaplanowane telefony do klientów, to musisz liczyć, że odbiorą później lub wcześniej,
- open space, chociaż ja to lubiłem, kwestia ludzi,
- same produkty. I tu się rozpiszę trochę bardziej bo to powód mojego odejścia:

Idea bawi się tylko w obsługę firm a tak na dobrą sprawę został jeden produkt kredytowy. Jest to standardowy kredyt obrotowy, na dowolny cel. W lutym wycofano kredyt inwestycyjny, który mimo, że miał więcej wymogów to był po prostu tańszy. No właśnie. Idea nie jest tanim bankiem. Dla klientów z czystym bikiem i dobrą zdolnością jeszcze ujdzie, jednak im gorszy klient tym robi się trudniej. Jednak nie sama cena jest problemem w sprzedaży, a konstrukcja umów. Kredyt fair nie ma marży, koszta są stałe i od razu podane w PLN. To bardzo uczciwe wobec klientów ale utrudnia sprzedaż bo:
1. wielkim drukiem na umowie napisany jest całkowity koszt kredytu, co daje klientowi kopniaka w oczy,
2. koszt dzieli się na prowizje oraz ubezpieczenie. Przy czym w ubezpieczeniu jest schowany koszt kredytu i jedyną opcją zrezygnowania z niego jest zmiana wariantu na standardowy co zabiera kilka dni, a także powoduje, że wniosek jest analizowany ręcznie co często skutkuje całkowitą odmową.
Szybki przykład: 300 000 zł na 72 msc. Całkowity koszt 486000 z czego 129000zł to ubezpieczenie. Do tego 30 000 zł nie liczysz bo to kaucja. Musisz wytłumaczyć klientowi, że przeliczając to na RRSO wyjdzie niecałe 9% co nie jest jakąś tragedią, wyjaśnić o co chodzi z kaucją, generalnie trzeba się przy tym napocić a wielu klientów po prostu nie da się przekonać. Generalnie sama sprzedaż jest wymagająca, bo już na początku dostajesz atak, że miało być tanio a tu takie kwoty. Często klienci po prostu uciekają do innych banków.

- duże wymagania co do klientów (wiek, dokumenty, wyniki). Zdarza się, że w Idei klient dostaje odmowę, 3 miesiące później dzwonisz do niego spytać czy chce spróbować raz jeszcze i słyszysz, że gdzie indziej dostał bez problemu. Ponoć trochę z tym zluzowali, ale ciężko mi to określić.
- pieniądze z prowizji wypłacane po 3 msc. Na szczęście można brać zaliczki do 90%,

Moim zdaniem dobra praca dla osób bez dużych zobowiązań. Trzeba czasu, żeby wszystko ogarnąć, wdrożyć się, a podstawa nie starczy na życie. Trzeba dobrze czuć się na słuchawce, bo klientów trzeba łapać naprawdę dużo. Odporność psychiczna to podstawa. Część nie dośle dokumentów, część dostanie odmowę, część nie weźmie bo za drogo. Do samej sprzedaży trzeba się naprawdę mocno przygotować i mieć odpowiedź na każdą obiekcje, a często trafi się klient który nie zamierza słuchać. Potrzeba też trochę szczęścia jak wszędzie.
Osobom które nie muszą zarobić na tu i teraz mogę polecić. Trzeba będzie naprawdę zapieprzać, ale jeśli możecie zaryzykować 1,2,3 miesiące bez zarobku to jest szansa, że zaskoczycie, może dopisze szczęście i na pewno nie będziecie żałować. Jeśli ktoś ma rodzinę na utrzymaniu to żeby dobrze zarobić od razu, musiałby albo mieć wielkie szczęście, albo pracować od rana do nocy. Tutaj każdy dzień to nowa szansa, ale często też nowe rozczarowania. Dla firmy nie znaczysz za wiele, dlatego podstawa jest żałośnie niska. Jak zaskoczysz to będzie dobrze, jak nie to przynajmniej nie stracą na Tobie za dużo.

Wiem, że komentarz za długi i w sumie dotyczy tylko pracy w oddziałach stricte sprzedażowych, nie wiem jak jest w normalnych oddziałach, gdzie przychodzą klienci.
Sam jednak za wiele się nie dowiedziałem przed pracą tam, dlatego mam nadzieję, że każdy kto będzie się zastanawiał, trafi na ten komentarz i coś z niego wyniesie.


Witaj, czy mogę w jakiś sposób się z Tobą skontaktować? :) Miałbym kilka pytań.
frupi
 
Posty: 1
Dołączył: 2018-09-21, 11:46
Pomógł: 0 razy







Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

cron