PKO BP - warto tam się pchać?

PKO BP - warto tam się pchać?

napisał przemoo91 » 2015-11-15, 01:17

Witam. Obcecnie jestem studentem poszukującym zatrudnienia. Chciałbym się spytać o perspektywy jakie mogą mnie spotkać w PKO na stanowisku dorcadcy klienta z funkcją kasjera. Generalnie raczej skupiam się - i wolałbym pracę w księgowości, byłem na kilku rozmowach i czekam na odpowiedź. Kilka rozmów czeka mnie też w najbliższym tygodniu. Ale wysłałem też CV do paru banków no i z PKO zapraszają mnie na rozmowę na poniedziałek, dlatego też rozmyślam czy czasem to nie będzie lepsza opcja. Ogólnie na początek kokosów nie oczekuję, ale o ile wiem że w księgowości zaczynając od 1800-2000 netto po 10 latach będąc dobrym w fachu mogę dojśc do naprawdę niezłych zarobków, o tyle zastanawiam się jak wygląda taka kariera w bankowości. Czytam opinie i powiem szczerze że jestem trochę przerażony, bo po tym co tutaj czytam to moje wcześniejsze wyobrażenie o pracy w banku legło w gruzach. Serio jest aż tak tragicznie? Dodam że nie jestem osobą która potrafi ludziom wciskać kity (a raczej nie chce tego robić), a oddział do którego mnie zaproszono mieści się w Poznaniu.
przemoo91
 
Posty: 1
Dołączył: 2015-11-15, 00:59
Pomógł: 0 razy

Odp

Avatar użytkownika
Google - reklama
 
Posty: 1289
Dołączył: 2010-03-02, 20:23
Pomógł: 456 razy

napisał manka » 2015-11-27, 16:40

Pracowałam w PKO 12 miesięcy (ogólnie mój staż w banku 23 lata) i przypłaciłam to utratą zdrowia. Pracowałam w małym oddziale typu W, w małej miejscowości w województwie śląskim. Nie życzę nikomu takich przeżyć, jakie były moim udziałem. Mobbing, zastraszanie, publiczne poniżanie np. przy pracownikach serwisu sprzątającego, a zdarzało się i przy klientach. Ewidencją czasu pracy nikt się nie przejmował, siedzenie w pracy po 13 godzin nie było niczym szczególnym. Z mojego oddziału w ciągu tych 12 miesięcy odeszły 3 z 4 pracujących tam osób. Jeśli pójdziesz na rozmowę kwalifikacyjną, to pewnie Cię przyjmą. Przyjmują wszystkich jak leci, nawet bez wyższego wykształcenia, ponieważ nikt przy zdrowych zmysłach nie chce tam pracować. Jestem prawdopodobnie w wieku Twojej mamy i możesz myśleć, że jestem reliktem poprzedniego systemu. Otóż nie jestem, w poprzednim banku radziłam sobie nieźle, co miesiąc miałam premię za wykonanie planu. W PKO po wykonaniu 97 % planu dostałam w nagrodę plan naprawczy, co najśmieszniejsze równocześnie dostałam premię (wtedy płacili premię za wykonanie 80 % planu). To instytucja pełna kuriozów i niekompetencji. Zaliczyłam taka traumę, że jeszcze nie jestem w stanie nawet wejść do tego oddziału, a minęły 2 lata od kiedy skończyła mi się umowa z PKO.... Ja Ci radzę odpuścić sobie PKO. Chyba, że chcesz się zahaczyć gdzieś na chwilę, dopisać kolejną pozycję w CV.
manka
 
Posty: 7
Dołączył: 2013-10-05, 21:47
Pomógł: 1 razy

napisał areczek35 » 2016-08-04, 07:32

Może jak nie PKO to warto sprawdzić Stefczyka, ja pracuję w oddziale od roku i jestem zadowolona.Wiadomo jak wszędzie stres jest, ale i dobre warunki i umowa o pracę też.
areczek35
 
Posty: 22
Dołączył: 2016-05-18, 08:43
Pomógł: 0 razy

napisał rudzielec » 2019-01-01, 01:14

NIE NIE WARTO!!! Chyba że chcesz skończyć w psychiatryku i to w najlepszym wypadku. W PKO na infolinii pracowałam 1.5 roku około. Było miło na umowie zlecenie. Mogłam zarobić niezła sumkę. Ale w momencie przejścia na umowę o pracę... Porażka. Jestem studentką studiów zaocznych. Obiecywali że będą szli na rękę żebym miała inne weekendy pracujące niż te w których mam zjazdy. I co? Okazało się że płaciłam za zajęcia na które w większości nie chodziłam bo pracę miałam (a jakże) w weekendy w których miałam zajęcia. Dalej. Do PKO przyszłam za namową kolegi który jest tam kierownikiem (tzw. KZ) . W momencie kłótni (W SPRAWIE PRYWATNEJ) z nim zaczęło się moje piekło. Koles potrafił iść do menadżera z prośbą o nie przedłużenie mi umowy. Oczywiście o tej akcji dowiedziałam się parę miesięcy później bo menadżerka uznała że po co mnie wzywać i rozmawiać ze mną. Nie miałam tutaj żadnej linii obrony. W efekcie czego zamiast umowy na czas nieokreślony dostałam umowę na pół roku z wytłumaczeniem "musimy poobserwować czy nadajesz się do pracy w banku". Kolejna sprawa. Dzwonisz do byle którego KZ z pytaniem zadanym przez klienta (bo dzięki szkoleniom zrobionym po łebkach nie jesteś w stanie sam udzielić odpowiedzi) a KZ odpowiada ci "a co ja mam ci z rękawa wytrzepać odpowiedź?". Osoba która teoretycznie powinna wiedzieć więcej niż ty bo teoretycznie za nic tego stanowiska nie piastuje. Pomijając fakt że która normalna firma trzyma na stanowisku kierownika osobę która załóżmy ma na 10 do pracy a przychodzi na 13 bo kto jej zabroni. Zwykli konsultanci w większości są naprawdę spoko osobami. Więcej dowiesz się od nich niż od kierowników. Przerwy oki, na 8h pracy masz 50 min przerwy ale spróbuj ją przekroczyć o ddoslownie 1 min a już idziesz na drugi dzień się tłumaczy kierownikowi. Ogólnie pracy nie polecam nikomu. Nawet najgorszemu wrogowi. Cale szczęście że od nowego roku odchodzę do innego banku bo jeszcze chwila a zamknęliby mnie w psychiatryku. Robota tam tak zniszczyła mi psychike i nerwy, że najmniejszy szczegół wyprowadza mnie z równowagi, zwykla kropka postawiona nie tam gdzie trzeba i potrafię od najgorzszych zwyzywać nawet moje malutkie jeszcze rodzeństwo.
rudzielec
 
Posty: 3
Dołączył: 2019-01-01, 00:26
Pomógł: 0 razy







Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości