jakieś dwa miesiące temu mi i koleżance skradziono portfele w pracy (za granicą). W związku z tym szybko dzwonię do banku, w którym obecnie mam kasę i z którego mam kartę debetową, pani informuje mnie uprzejmie, że nikt z mojej karty nie korzystał. Koleżanka dzwoni do swojego banku, bo miała w portfelu kartę kredytową, poinformowano ją przez telefon, że ktoś próbował z tej karty skorzystać, ale się nie udało temu komuś.
Dzwonię do banku Millenium i tutaj szok. Pani mi mówi, że nie jest w stanie mnie poinformować czy ktoś próbował z mojej karty skorzystać czy nie - mogę to tylko sama sprawdzić przez konto internetowe. Ale ja w przypadku tego banku nie mam dostępu przez internet! Spędziłam cały dzień w wielkich nerwach, bo mam złotą kartę kredytową, na której jest 12 tys. limitu i korzystając z niej kiedyś za granicą nie musiałam podawać pinu, wystarczyło, że się podpiszę. Więc nie wiem czy ktoś obcy miałby jakiś problem, żeby wydać całą kasę.
W końcu się wszystko wyjaśniło, tylko że nie dzięki bankowi.
Czy to jest normalne?
W obcym kraju są mnie w stanie poinformować, tej dziewczynie też udzielono informacji, natomiast w millennium to się okazało niemożliwe - kartę mogłam zablokować, ale dowiedzieć się to już nie.
Mam ochotę napisać gdzieś skargę albo zrezygnować z konta.

Nowe tematy