Krótka historia jednego kredytu

Wszystko na temat kredytów mieszkaniowych. Kredyty hipoteczne na zakup, budowę, remont domu lub innej nieruchomości.

Krótka historia jednego kredytu

napisał hipotekcio » 2010-05-25, 09:22

Z tego co zauważyłem przeglądając forum takich historii jest tutaj bardzo wiele. Ale co tam dołożę kolejną, swoją. Może ktoś uniknie problemów omijając ten bank. A to zawsze coś.
Postanowiłem wziąć kredyt hipoteczny na mieszkanie z dofinansowaniem w PKO BP.
Wkład własny – książeczki mieszkaniowe.
Złożyłem wniosek. Przemiła Pani powiedziała, że mają 3 dni na przygotowanie dokumentów i wysłanie do Warszawy a tam 10 dni na decyzję i później 3 do 5 dni na przelew gotówki. Brzmiało pięknie.
Po tygodniu zadzwonili z banku (pierwszy i ostatni raz kiedy do nas zadzwonili), że brakuje jakiegoś oświadczenia i że nie mogli wcześniej bo mieli kontrole w swoim oddziale. Papiery poszły do Warszawy. Spodziewacie się, że komputerowym systemem ? Elektronicznie ? NIE ! W kopertę i kurier. Mamy rok 2010. Ci w Warszawie nie wierzą własnym pracownikom w oddziale, że widzieli oryginał i że jest prawdziwy. Muszą sami zobaczyć.
Minęły 3 tygodnie. Podobno analityk miał urlop. W Warszawie widocznie mają 1 analityka.
To już łącznie 4 tygodnie. Kilka dni później (ciągle wydzwaniając, bo jak ktoś odbierze telefon i będzie to ktoś od kredytów to jest święto) dowiedziałem się, że oświadczenia o przetwarzaniu danych osobowych trzeba od nowa podpisać bo są ważne tylko miesiąc. Oczywiście papiery w kopertę i kurierem w tę i z powrotem. Po drodze było jeszcze kilka podpisów (już się pogubiłem co do czego).
Pani w oddziale zachorowała. Później miała urlop. W międzyczasie się szkoliła.
Po 8 tygodniach ! dostałem decyzję. Teraz trzeba zrealizować książeczki oraz notariusz. Jest nieźle tylko 7 dni. Wkład własny i odsetki idą na moje konto, ale premia gwarancyjna na konto banku.
Mamy 9 tygodni. Papiery lecą do Warszawy aby przelali pieniądze. Mijają kolejne 2 tygodnie.
Kolejne oświadczenia do podpisania, niektóre do podpisania od nowa bo straciły ważność.
Istna kpina. 11 tygodni. Kredyt wreszcie trafia na konto sprzedających ale bez premii gwarancyjnej.
Kolejne telefony kolejne nerwy. Za każdym razem obiecują że oddzwonią. Oczywiście ani razu
nie oddzwonili, trzeba samemu się tam dobijać. Okazuje się że ktoś nie zauważył dyspozycji przelewu.
Dyspozycja była tak malutka, że zaginęła. Jeśli ja się spóźnię z ratą dostaję list z monitem za który muszę zapłacić 41zł ! Moje pieniądze z książeczki trzymali ponad 2 tygodnie ! Oczywiście żadnych odsetek nie dostałem.
Łączny czas oczekiwania na kredyt 12 tygodni !
Przez niekompetencję pań w oddziale głównie. Nie wiem ile winy leży po stronie Warszawy.
Oczywiście umowa przedwstępna minęła i gdyby nie wyrozumiałość sprzedających i ich nadzwyczajna cierpliwość za co ich podziwiam , mieszkanie przepadłoby wraz z zaliczką. Bank za nic nie jest odpowiedzialny. Za żadne terminy. Nic im zrobić nie można. Żadnego regulaminu, który mówiłby ile czasu mają na odpowiedź. Żadnego potwierdzenia, że złożyliśmy wniosek. Nawet nie ma jak udowodnić, że to tyle czasu trwało bo większość oświadczeń trzeba było podpisać z nowymi datami.
Ale co tam cieszę się bo dostałem kredyt. Spłacę swoje mieszkanie i drugie dla banku.
Troszkę siwych włosów mi przybyło, kto by je liczył.
Powodzenia Waszej walce z bankami.

PS: Omijajcie szerokim łukiem Odział 14 w Łodzi.
hipotekcio
 
Posty: 1
Dołączył: 2010-05-25, 08:01
Pomógł: 0 razy






Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość