Najgorsze Banki

Wszystko na temat kredytów mieszkaniowych. Kredyty hipoteczne na zakup, budowę, remont domu lub innej nieruchomości.

- i mafia nic więcej

napisał paulina12 » 2009-07-03, 19:25

jest to najgorszy bank pod słońcem strasznie wielkie odsetki i ciągła kontrola odradzam wszystkim
paulina12
 
Posty: 1
Dołączył: 2009-07-03, 19:22
Pomógł: 0 razy

najgorszy dla mnie - Raiffeisen

napisał madi » 2009-07-08, 23:19

Nie wiem jakie inni mają doświadczenia z Raiffeisen ale wg mnie to najgorszy bank z jakim miałam przyjemność, a podobno przyjazny przedsiębiorcom.
Kiedy zakładałam firmę byłam zupełnie zielona w tym temacie, poza tym mało było do wyboru dobrych banków internetowych, więc za poradą "znajomego" skusiłam się na konto w Raiffeisenie. Wszystko było pięknie na początku. Opłata za prowadzenie niemała, ale wszystkie przelewy za darmo, wpłaty w banku za darmo, karty, obietnice kredytu obrotowego, obsługa ok, własny doradca, więc wraz z wspólnikiem (to ważne, bo spółka) byliśmy zadowoleni. Do czasu. Nie minęło kilka tygodni jak dochodziły różne opłaty. No cóż, taka polityka banków. Zmiany wprowadzano nie tylko w Raif. ale i innych bankach również aczkolwiek gdzie indziej nie były takie drastyczne. Po jakimś czasie dostałam kopertę z "gwizdkiem" i z informacją, że dla mojego bezpieczeństwa bank daje mi narzędzie do trzymania klucza do bankowości internetowej. Pomyślałam - dbają o mnie , i zgodnie z instrukcją przeniosłam klucz na token jednocześnie zamykając drogę powrotną tj. korzystania z klucza umieszczonego na dysku mojego komputera. Jakież było zdziwienie kiedy po kilkunastu dniach od aktywacji tokena otrzymałam pocztą informację o wysokości kaucji za token i opłatach za jego użytkowanie!!!! Opłata za prowadzenie konta wzrosła do 720 zł rocznie /60 zł/mc/, doliczając opłaty za wpłaty w banku zaczęło mnie to przerażać. Obroty nie były małe, więc koszty związane z prowadzeniem tegoż konta były wysokie. Mało tego. Stało się tak, że przypadkowo zablokowałam sobie dostęp do bankowości internetowej, co też wydało mi się trochę podejrzane, gdyż nie ma u mnie mowy o roztargnieniu, pomyleniu hasła, jakimś wciśniętym CapsLocku czy innej rzeczy. Tym bardziej, że po 3 nieudanych próbach blokuje się dostęp. Ale nic , uwierzyłam że to moja wina i grzecznie zadzwoniłam na infolinię w celu odblokowania dostępu. Odblokowanie oczywiście kosztowało, nie pamiętam już ile, na pewno ponad 50 zł. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że nie byłam jedyną osobą która zablokowała sobie dostęp w tym dniu i mogło to być spowodowane problemem technicznym serwisu, ale koszty problemu ponosimy oczywiście my - klienci, któżby inny. Nasze karty debetowe miały ważność aż 1 rok, więc bank wysyła -za opłatą oczywiście- nowe. Tylko że nam wysłali niewiadomo gdzie, do tej pory do nas nie doszły a opłaty pobrano z konta i żadnych reklamacji w tym temacie nie uwzględnili. Zaproponowano mi wysłanie duplikatów, ale odmówiłam, bo podejrzewam, że za darmo by tego nie zrobili, poza tym myślałam już o zamknięciu tego rachunku ze względów ekonomicznych. Nawiasem mówiąc to dobry interes kiedy wysyła się karty listem zwykłym, nieważne gdzie dojdą i czy w ogóle dojdą, ważne aby ściągnąć za nie kasę. I tak minął rok działalności i użytkowania rachunku. W związku ze zmianą siedziby firmy i potrzebą adaptacji nowego miejsca przypomniałam sobie obietnice preferencyjnego kredytu na podstawie obrotów, postanowiłam dać szansę "mojemu" bankowi. Udałam się więc z wszystkimi dokumentami do placówki... i oczywiście - odmowa. Niestety nasza firma nie spełnia warunków. Żaden kredyt nie wchodził w grę ani karta kredytowa. Nic. Żadnej pomocy na rozwój firmy, pomimo sporych obrotów na koncie. Dla porównania: niespełna m-c temu przy podobnych, a może nawet odrobinę gorszych obrotach ze względu na sytuację "pokryzysową" mój obecny bank sam zaproponował mi kredyt obrotowy na korzystnych warunkach i kwocie, o której wtedy nawet nie myślałam, tym bardziej teraz. A ten bank nie reklamuje się hasłem "przyjazny przedsiębiorcom". Ale wracając do Raiffeisena. Pomimo kolejnego rozczarowania i ogólnej niechęci nie mogłam zamknąć rachunku z uwagi na zobowiązania "urzędowe", więc musiałam udać się do placówki i poprosić o zmianę adresu korespondencyjnego. Podpisałam stosowne dokumenty i grzecznie czekałam na wyciąg w nowym lokalu. Zaczął się nowy miesiąc, minął 15-ty dzień i nic. Zadzwoniłam na infolinię, Pani potwierdziła zmianę adresu i zasugerowała spacer do placówki poczty i tam poszukanie wyciągu. Co też uczyniłam. I nic. Minął kolejny 15-ty następnego miesiąca i znów nic nie przyszło. Dzwonię znowu i znów to samo, wyciąg podobno wysłany na nowy adres. Pomyślałam sobie, że pojadę pod stary adres. I cóz tam zastałam?!!! Zobaczyłam mój aktualny wyciąg z konta wyjęty z koperty leżący na -!!! Adres nie został zmieniony pomimo wizyty w banku i 2 telefonów, które miały potwierdzić zmianę. Ręce mi opadły! Mój stan konta był ogólnodostępny! I nie miałam pretensji do tych, co otworzyli kopertę, tylko do tych którzy ją tam wysłali! Udałam się wściekła do placówki banku i przedstawiłam swoje stanowisko, obiecali, że się tym zajmą, ale jakoś już w to nie wierzyłam, przecież wcześniej też tu składałam dyspozycję. Czułam się bezsilna. Postanowiłam wysłać fax do oddziału i do centrali banku z opisem całej sytuacji i mojego stanowiska. Kumulacja przyniosła efekt w postaci zmiany adresu, dostałam też pisemne przeprosiny. Niestety to nie koniec "przyjemności". Kiedy okazało się że konto nie jest mi już potrzebne i nie mam ochoty po uprzednich doświadczeniach z niego korzystać bank stwarza mi do dzisiaj problemy z jego zamknięciem. Celowo zwleka z odpowiedziami na wnioski, aby przedłużyć czas użytkowania i obciążać rachunek opłatami. Pierwszą dyspozycję zamknięcia konta zgłosiłam ponad 3 m-ce temu i jeszcze do tej pory toczymy walkę. Wysłałam dyspozycję faxem, gdyż prowadzę nową firmę a godziny mojej pracy i pracy banku pokrywają się, więc szkoda mi czasu na załatwianie starych spraw, bo wizyta w placówce trwa ostatnio średnio 2 godziny. Po miesiącu (dopiero - czas reakcji ewidentnie celowy!!!) od wysłania pisma zadzwoniła Pani z informacją, że dyspozycję należy zgłosić osobiście i oczywiście zapłacić zaległości. Udałam się więc w wolnym czasie do placówki (fakt, że minęło trochę czasu od telefonu), gdzie jako uczciwy obywatel dla świętego spokoju uregulowałam zaległości + opłata za zamknięcie konta 20zł + opłata za wpłatę w placówce. Podpisałam papier , Pani skopiowała sobie umowę spółki z aneksem upoważniającym mnie do reprezentowania spraw spółki i poszła do wyższej instancji po podpis. Wróciła niestety z wiadomościami, iż nie można zamknąć konta, bo potrzebują podpis wspólnika. Wyjaśniam na spokojnie, że nie mam kontaktu z nim, nie mam aktualnego telefonu, możliwe, że przebywa za granicą, bo takie miał plany. Pytam co w tej sytuacji. Pani wzrusza ramionami. Bierze ode mnie nr telefonu, aby nie przetrzymywać , obiecuje, że zadzwoni gdy zapadnie decyzja, jak rozwiązać olbrzymi problem zamknięcia rachunku nieistniejącej firmy. Ważne jest to, że rzecz działa się 30-tego dnia miesiąca. Mija kilka dni , z banku odzewu brak, myślę sobie, pewnie dali sobie spokój i zamknęli to konto. Wszak wszystkie papiery podpisane, rachunki uregulowane. Mija 6 dni a ja otrzymuję korespondencję z Raiffeisen i czytam, i nie wierzę. Wezwanie do zapłaty kwoty, którą wpłaciłam 30-tego w placówce. Jeśli nie wpłacę tej kwoty, bank wypowie mi umowę ……i problem byłby z głowy. Pismo wygenerowane 1 lipca – następnego dnia po wizycie i wpłacie , a wysłane kilka dni później. I druga koperta z wyciągiem z konta (przez 3 miesiące poprzedzające wyciągi nie przychodziły) a na wyciągu kwoty które wpłaciłam jako opłaty regulujące zostały potraktowane jako zasilenie konta i naliczona opłata za prowadzenie rachunku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! O ZGROZO!!!!! Tego samego dnia spotkałam wspólnika i czym prędzej wysłałam go do banku, ale ku kolejnemu zdziwieniu okazało się, że jego podpis pomimo, że ostatnio tylko tego brakowało, to znów za mało, aby zamknąć konto. Teraz znów ja jestem bankowi potrzebna z pieczątką starej firmy , nieważne, że kilka dni temu podpisałam wszystkie papiery. Widocznie trzeba znów uiścić kolejne opłaty , kosztem swojego cennego czasu odsiedzieć kolejne 2 godziny w placówce, po czym Pani powie, że czegoś brakuje. I w ten sposób BANK RAIFFEISEN jest PRZYJAZNY PRZEDSIĘBIORCOM. Jeśli ktoś ma ochotę potrenować swoją cierpliwość bądź wspomóc charytatywnie działalność banku RaiffEisen serdecznie polecam. TO NAJGORSZA FIRMA z którą miałam przyjemność współpracować. WIĘKSZEGO bałaganu w życiu nie widziałam, żeby nie nazwać dosadniej…
Przepraszam za długi elaborat, ale chciałam przestrzec potencjalnych zainteresowanych, opisując w miarę dokładnie PASOżYTA jakim jest w/w bank.
madi
 
Posty: 1
Dołączył: 2009-07-08, 23:15
Pomógł: 0 razy

Metro Bank Grupa Nobile Bak

napisał MonikaD » 2009-07-24, 14:25

Czy Matro Bank jet bankiem godnym zaufani staram się o kuzy kredyt konsolidacyjny i przy okazji na zakup mieszkania, boję się czy doradca z Open Finance nie wkręca mnie w jakieś bagno?
MonikaD
 
Posty: 1
Dołączył: 2009-07-24, 13:52
Pomógł: 0 razy

MonikaD

napisał michal_sz » 2009-07-27, 07:28

Oferta słaba. Rozejrzyj się za innym bankiem. OF twierdzi, że jest dobra albo jedyna w danej sytuacji klienta.
Pozdrawiam
michal_sz
 
Posty: 119
Dołączył: 2009-01-16, 14:10
Lokalizacja: Poznań, Wlkp
Pomógł: 5 razy

Spłata w Banku GE Money

napisał ahajdus » 2009-08-07, 11:08

Witam :) Chciałbym przestrzec przed Bankiem GE Money, ładnie wszystko wygląda jak proponują kredyt i liczą na to, że nikt nie czyta dokładnie umowy (a kto czyta???). Moja historia jest bardzo krótka i nieprzyjemna, a mianowicie zapłaciłem ratę kredytu przed ustalonym terminem, ratę muszę zapłacić do 20 każdego miesiąca więc zapłaciłem ją wcześniej czyli 2 dnia miesiąca. Po tygodniu dostałem informację, że rata nie wpłyneła w terminie i podczas księgowania 4 dnia miesiąca nie było wpłaty, ponieważ ja powinienem ją wpłacić w dniu księgowania lub po księgowaniu. W związku z tym ta rata została przesunięta i zaksięgowana jako ostatnia rata kredytu :lol: a do dnia 20 muszę zapłacić ratę plus karę umowną. Wyszło tak, że w jednym miesiącu zapłaciłem dwie raty i karę! Po rozmowie z konsultantem banku dowiedziałem się, że to moja wina bo wpłaciłem ratę zbyt wcześnie. Brawo, gratuluję karania klientów płacących regularnie i przed terminem.
Jeśli macie ochotę na zakupy ratalne przez ten bank proszę pomyślcie czy warto!!!

Pozdrawiam wszystkich (oprócz pracowników banku GE Money)
ahajdus
 
Posty: 1
Dołączył: 2009-08-07, 10:42
Pomógł: 0 razy

napisał CrimeScene » 2009-08-08, 21:07

Nie wiem dlaczego... Ale korzystam z usług około 4 banków... Między innymi mBank, Polbank EFG, Eurobank, oraz ING i nigdy nie mogłem narzekać na nic... Czy to Ja mam tak wielkie szczęście, czy to ludzie po prostu sami sobie robią problemy w głowie...

Odpowiem na te najbardziej wzruszające posty, w których śmiać mi się chce...

Panie "adamsky" - ma Pan pretensje, że bank wszczął działania windykacyjne wobec Pana po 14 dniach zaległości... myślę, że jest Pan osobą dorosłą i odpowiedzialną... bank nie jest caritasem ani czerwonym krzyżem... podpisując umowę, zobowiązał się Pan do terminowego spłacania kredytu... co oznacza, że Pan nie wywiązał się z warunków umowy i bank miał prawo wszcząć postępowanie... pretensje może Pan mieć tylko do siebie...

Panie "daroe" - banki nie chciały Panu udzielić kredytów... znalazł się jeden który go udzielił a Pan ma jeszcze pretensje, że jak to długo trwało... takie to dla klientów dziwne i nie jasne, dlaczego banki nie dają takich kwot około 300 000 zł. na gębę po prostu... a czy Pan pożyczyłby nieznajomemu 1000zł. na samą gębę, albo na kilka papierków? myślę, że nie... i gdzie ta wdzięczność?

"mlb" - tu powiem krótko... oprocentowanie jak Pan się domyśla jest stawką zmienną.. i myślę, że podpisując umowę doskonale Pan o tym wiedział... więc do kogo pretensje? nie trzeba było brać kredytu...

"pinokio78" - możliwe, że doradca źle poinformował nie wiem jak to dokładnie było... natomiast jeśli chodzi o wspomniany wniosek... to jest dokument, który musi złożyć klient do Sądu - "wniosek o dokonanie wpisu na nieruchomości" wraz z dokumentami otrzymanymi ze strony banku... np. oświadczenie o zawarciu umowy kredytu hipotecznego... dostarczenie tych dokumentów leży w gestii klienta... a następnie po dokonaniu tego wpisu należy donieść do banku odpis z Księgi Wieczystej z informacją w dziale IV o wpisie na rzecz danego banku... sytuacja mogła wynikać albo z nieodpowiedniego doradcy albo z złego porozumienia sie..
CrimeScene
 
Posty: 20
Dołączył: 2009-08-06, 20:59
Pomógł: 0 razy

MILLENIUM walczy o klienta...hahaha ale sa lepsze kawały

napisał edtv » 2009-09-29, 11:18

Moja znajoma od 10 lat posiada u nich konto osobiste. Regularnie wpływają na nie dochody (od kilku miesięcy około 2000 zł). Bank udzielił jej nie dawno kredytu konsumpcyjnego w wysokości 15 000 zł Raty regularnie bez problemów są potrącane . Teraz znajoma potrzebuje kredytu hipotecznego. Ale usłyszała NIE MA PANI ZDOLNOŚCI KREDYTOWEJ!. A wszystko dla tego że oficjalnie na "kwitku" ma tylko 1500 brutto Szczegóły: wartość mieszkania które chce kupić 160/175 000zł (szuka mieszkania do max wartości 175 000) wkład własny: 130/140 000 (w zależności jak będzie cena mieszkania) MILLENIUM gratulujemy elastyczności, poszanowania, rozeznania w polskich realiach i ...utraty klienta. (może nie będą płakać ale ona też nie bo konkurencja potrafi myśleć)

Za tą odpowiedź edtv otrzymał podziękowania od:
antybankmillennium
edtv
 
Posty: 1
Dołączył: 2009-09-29, 11:16
Pomógł: 1 razy

Jak najdalej od Millennium

napisał pitter75 » 2009-10-01, 10:18

Dawno już zrezygnowałem z deponowania swoich pieniędzy w banku Millennium na rzecz Eurobanku, który oferuje lepsze oprocentowanie oraz brak opłat tak za prowadzenie konta, jak i przelewy internetowe, a także stokroć bardziej elastyczny sposób prowadzenia rachunku oszczędnościowego. Nie prowadzi jedynie kart AmEx, przez co nadal muszę posiadać ją w Millennium (ma lepsze kursy rozliczania transakcji w USD niż Visa).
Konto w Millennium muszę jednak mieć, albowiem miałem nieszczęście wziąć tam kredyt hipoteczny. Współpraca układała się dobrze, mimo różnych wpadek, które powinny dać mi do myślenia, do czasu. Rok bieżący stoi bowiem pod znakiem reklamacji na wszelkie dziedziny działalności w/w banku. Ostatnia przelała czarę goryczy. Bank wprowadził opłaty za prowadzenie rachunku! Niby to obecnie norma, ale zapewniano mnie, że posiadaczy kredytu hipotecznego to nie dotyczy. Okazało się, że jak kryzys zagląda w oczy, a do reklam wynajmuje się największych chciwców szoł-biznesu, to trzeba szukać dodatkowch środków.
Rzekomo informacja o tym została przesłana przez Internet, ale ja jej nie otrzymałem. A bank bardzo perfidnie nie umieścił opłaty za konto w liście nadchodzących transakcji, więc się jej nie spodziewałem i pobrał ją w przeddzień terminu spłaty karty kredytowej, którą tam posiadam. Nie trzymam w tym banku żadnych środków, przelewam jedynie kwoty niezbędne do spłaty rat kredytu i wspomnianej karty. Tym samym do spłacenia zadłużenia na karcie zabrakło mi 7 zł, które bank pobrał jako opłatę za prowadzenie rachunku i na koniec m-ca obciążył mnie karnymi odsetkami w wysokości 41 zł za niespłacenie karty! To jest prawdziwe draństwo.
To zresztą była tzw. powtórka z rozrywki, gdyż kilka m-cy wcześniej wprowadził również bez uprzedzenia opłaty za monity w/s kredytu hipotecznego i wtedy też pobrał tę opłatę tuż przed terminem spłaty kart, tak że zabrakło tej drobnej kwoty i obciążyli mnie karnymi odsetkami. W sumie zatem zapłaciłem im ok. 60 zł, pomimo że dopełniłem obowiązków związanych ze spłatą zadłużenia karty. Wydaje mi się, że jedynym odpowiednim tutaj określeniem jest słowo nieuczciwość, czy wręcz kradzież.
Oczywiście zawsze potrafią się gładko ze wszystkiego wyłgać i tylko raz udało mi się odzyskać niesłusznie pobraną opłatę, gdy obciążyli mnie za inny monit, mimo że m-c wcześniej na mój wniosek (związany z przedłużającą się sprawą wpisu do KW - opieszałość sądów to temat na inną opowieść) przedłużyli mi termin dostarczenia dokumentów.
Nie mogę się niestety stamtąd wyrwać do czasu spłaty kredytu hipotecznego, a jedyne, co mi zaproponowali, to założenie konta premium i trzymanie na nim 5000 zł, bo wtedy nie będzie opłat. Co im mogłem odpowiedzieć? Że 5 tys. to wolę trzymać w Eurobanku, bo mam z tego chociaż 23 zł odsetek, a nie darowane łaskawie przez nich 7 zł.
Lista ich przewinien jest długa i obejmuje takie historie, jak niewysyłanie dokumentacji na czas do centrali, przez co różne zmiany, które zgłaszałem wchodziły w życie z opóźnieniem lub wcale i musiałem odwiedzać ich ponownie, dwukrotne zagubienie korespondencji z moją kartą debetową, informację, że odpowiedź na mój wniosek związany z kredytem mogę odebrać w oddalonym o 300 km mieście, mimo że w moim mają kilkanaście oddziałów, dwukrotne księgowania kwot z karty kredytowej, przez co musiałem spłacać kwoty, których nie wydałem i tłumaczenie, że wobec tego będę miał w nastepnym m-cu nadpłatę, więc nic nie stracę (ale na moje pytanie: a co gdybym zdecydował się już nigdy z tej karty nie skorzystać, pan nie umiał mi odpowiedzieć). No i wielomiesięczne nękanie mnie telefonami (oczywiście z zastrzeżonego numeru) z super-ofertami, z których nie chciałem skorzystać. I wiele innych drobiazgów, które już puściłem w niepamięć.
Dlatego też proszę wszystkich, aby dla własnego dobra trzymali się od tego banku z daleka. Bo jest wiele innych, jak choćby Eurobank, których oferta jest korzystniejsza (choć o to nietrudno). Zdaję sobie sprawę, że i w Eurobanku sprawy mogą przybrać inny obrót, bo w końcu Millennium też początkowo wydawał się rajem, gdy przeszedłem doń z Pekao SA, ale póki co nie mam zastrzeżeń.

Za tą odpowiedź pitter75 otrzymał podziękowania od:
antybankmillennium
pitter75
 
Posty: 1
Dołączył: 2009-10-01, 09:42
Pomógł: 1 razy

rozczarowany mBankiem

napisał martool » 2009-10-10, 21:19

Moje prywatne konto w mBanku zostało zajęte,podobno przez komornika i mam teraz saldo zamiast 1000 to -12000...
Bez żadnego powiadomienia, również ze strony banku. Nie ma nawet do kogo udać się z pretensjami. Uważajcie na swoje pieniądze!
martool
 
Posty: 3
Dołączył: 2009-10-10, 21:12
Pomógł: 0 razy

Bank millenium strasznie drobiazgowy

napisał miaston » 2010-01-05, 20:17

Po raz drugi staram się o kredyt w Millenium.
I dla porownania mój znajomy w tym sammym czasie rozpoczął starania (mieszkanie w tym samym bloku)o kredyt lecz w innym banku i już podpisał umowę i odebrał klucze a Ja wciąż napotykam na bzdurne wymagania analityka związane z dewloperem.
Dewloper jest bardzo znany na rynku co śmieszne na stronie www ma reklamę banku Millenium i dostaje prowizję za to.
Żaden bank nie bierze tak szczegułowych dokumentów, nie wymaga zmian w , sprostowań w księgach wieczystych . Czysty dramat !!!! Już chciałem zrezygnować (trwa to już 2mce) lecz perspektywa zaczynania od początku mnie przeraża .
Za pierwszym razem kiedy brałem kredyt 2 lata temu na budowę domu kredyt express lecz problemy zaczeły się podczas rozliczania budowy . W umowie nie było nic o zbieraniu rachunków tylko zdjęcia ale analityk wymyslił że mają być i transza nie ruszyła póki nie nazbierałem rachunków współczuje komuś kto nie miał by gdzie pożyczyć aby nakupić na przyszłą transzę.
Teraz przy kupnie mieszkania został mi tylko jeden dokument do dostarczenia lecz dewloper robi mi problem że bank wymyśla (sprzedali 200 mieszkań i żaden bank nie chciał aby sprostować wpis ), teraz uwaga jaki wpis .. w rozdziale 2 księgi wieczystej jest PBO sp zoo i regon a powinno być PBO sp zoo w Zielonej Górze czyli brakuje tylko w Zielonej Górze jak dewloperowi nie będzi się chciało płacić i chodzić po sądach to jest szansa jak nie to pozostanie mi pójśc tam gdzie mój znajomy do POlbanku lub gdzie indziej gdzie On juz mieszka a kredyt dostał bez takiego targania . Dodam że zdolność kredytową mam ze spoooorą górką . Jak ktoś może pomóc to chętnie skorzytam na priv
miaston
 
Posty: 2
Dołączył: 2010-01-05, 20:14
Pomógł: 0 razy

Poprzednia stronaNastępna strona






Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości